zero cukru = zero smaku?
Jak co jakiś czas robiłem dziś zakupy w jednym z pobliskich marketów zauważyłem promocje nowe o “super” smaku coca-cole zero! (zero oznacza zero cukru). Cena była rozsądna a że dzień gorący to przyda się jakiś czyścik żołądka. Pierwsze uczucie jakieś nijakie. Postanowiłem schłodzić…kiedy temperatura była odpowiednia wlałem sowitą porcję…i co? I to, że nito cola ni to tania woda gazowana takie nijakie. Po wcześniejszych doświadczeniach smaku w rożnymi Pepsi MAX, ligtami i innymi stwierdzam ze coca-cola zero to naprawdę zero. Lepiej kupić sok o smaku coli do rozpuszczania w wodzie i mieć całkiem przyzwoity produkt. Ale z drugiej strony…nowa strategia firmy na produkt bez cukru który jest “dietetyczny” i “zdrowy” taki aktualny trend w żywieniu.

maj 15th, 2008 at 5:52 przed południem
Hehe, widzę, że nie jestem osamotniony. Cola light w wersji biedronkowej jest dla mnie o niebo lepsza. A coca-cola zero jedyne z czym mi się kojarzyła, to z coca-cola cherry, która była w ofercie dawno temu i chyba umarła śmiercią naturalną. Cóż, tak to jest jak zamiast porządnego produktu sprzedaje się reklamy i nic poza tym.
maj 15th, 2008 at 6:06 przed południem
nie reklamy ale zdrowy styl zycia
maj 15th, 2008 at 8:14 po południu
Co gorsza, zero kofeiny! Kompletnie bezużyteczny produkt (jak dla studenta) …
maj 15th, 2008 at 9:34 po południu
ooo..w sklad az tak bardzo sie nie wglebialem. Ale skoro brak kofeiny to po co ta cola?