Ostatnio była wiosna…
Ostatnio było dość wiosennie. Akurat szczęście chciało, że miałem okazję w tą dość słoneczną pogodę spacerować (przejść z jednego miejsca w drugie) po Szczecinie. Ze względu, że było ciepło można było zdjąć kurtkę i dać oddychać skórze a nawet poczuć kilka promieni (lub cząsteczek) słońca. W mądrych gazetach piszą, że wtedy wytwarza się więcej witaminy B i jak na oczy padają promienie to coś się wytwarza i jesteśmy szczęśliwsi. Hmmm…nawet mogę się z tym zgodzić. Pomimo, że w taką pogodę trzeba siedzieć na uczelni czy w pracy to warto znaleźć kilka minut i zwolnić codzienny pośpiech wtedy oddychamy względnie czystym powietrzem i nasze akumulatory słoneczne się ładują.
Tylko zastanawia mnie jedno :> wraz z nadejściem słońca na ulicę wylegają mocniej eksponujące swoje walory cielesne panie…co jest ok i nie mam nic przeciwko. Zawsze śmieszą mnie inni mężczyźni którzy tak mocno zainteresowani płcią przeciwną wpadają na lampy, inne osoby czy wręcz nie zauważają czerwonych świateł. Ale nie wszystkie “walory” są chętnie wg. mnie oglądane. Tym bardziej te do których słońce nie powinno dojść przynajmniej w “miejskiej dżungli”. Takie “walory” nawet zniechęcają do słonecznej pogody. Ale cóż trzeba cieszyć się tym, że słońce czasami wygląda i oby jak najczęściej…
